Gozo, a wcześniej rajskie Comino.

IMG_20150916_154641496

Comino jest trzecią, co do wielkości wyspą na Malcie słynącą z Blue Lagoon – cieśniny pomiędzy Comino, a jeszcze mniejszą Cominotto. Tym, co decyduje o niezwykłej popularności wyspy są z pewnością przepiękne widoki oraz niezwykłe odcienie wody. Powierzchnia Comino to jedynie około 2,7 km, a na stała zamieszkuje tu tylko jedna rodzina.

IMG_20150816_134857856

DZIEŃ 6

Niewielki piaszczysty brzeg COMINO opanowany jest przez firmy wynajmujące leżaki oraz parasole, więc oszczędniejszym turystom pozostaje znalezienie ustronnego miejsca na dość twardym i gliniastym podłożu wyspy. Na całe szczęście widoki oraz kąpiel wynagradzają w pełni tą małą niedogodność.

IMG_20150813_114101715

Przez cały czas pobytu na Comino nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że otaczające mnie rajskie widoki są z jakiegoś hollywoodzkiego filmu i za chwilę znikną.Odległość pomiędzy Comino a sąsiadującą wysepką nie jest zbyt duża oraz woda nie jest zbyt głęboka, więc bardzo fajną koncepcją praktykowaną przez część turystów jest przepłynięcie z całym dobytkiem na piaszczyste wybrzeże COMINOTTO (  zdecydowanie mniej oblegane ).

IMG_20150813_114349149

Na Comino znajdują się punkty gastronomiczne z szybkimi daniami, napojami, a także lodami. U jego wybrzeży cumują liczne jachty, nie brakuje również fanów nurkowania. Moim zdaniem wizyta w tym przepięknym miejscu to absolutne must see, którą z całą pewnością warto odbyć ( i nie raz chciałoby się tam wrócić ).

DZIEŃ 7

Kolejnego dnia przemieszczałyśmy się z Malty na GOZO, gdzie miałyśmy spędzić pozostałe dni do wyjazdu.  Czytając o Gozo często można spotkać się z opinią, że to taka Malta tylko 60 lat wcześniej. Moim zdaniem jest ono zdecydowanie cichsze, mniej oblegane przez turystów, a także bardziej zielone za sprawą licznej roślinności. Gozo jest naprawdę urocze.

kk

Promy na Gozo dopływają do miejscowości MGARR i stąd musiałyśmy przemieścić się do MARSFALORN, gdzie zarezerwowany miałyśmy nocleg. Przygotowując się do wyjazdu, czytałam na różnych forach opinię internautów, że bilet zakupiony na Malcie nie działa na Gozo i vice versa. Nasz tygodniowy nie stracił jednak jeszcze ważności i postanowiłyśmy zaryzykować – jak się okazało słusznie 🙂

Po szybkim zameldowaniu się w pensjonacie, który okazał się naprawdę uroczym miejscem przemieściłyśmy się na RAMLA BAY. Jest to jedyna piaszczysta plaża na Gozo, co więc za tym idzie cieszy się sporym zainteresowaniem zarówno turystów jak i samych Maltańczyków.

IMG_20150814_183831439

W pobliżu Ramla Bay na Gozo znajdują się winnice, do których wybrać się można na degustację wina.

IMG_20150814_191426406_HDR

DZIEŃ 8

Kolejnego dnia postanowiłyśmy odwiedzić największe miasto na Gozo, czyli VICTORIĘ. 15 sierpnia to w Polsce Święto Wojska Polskiego, ale także Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. To drugie było oczywiście obchodzone na Malcie i powiązane jest z licznymi odpustami odbywającymi się w wielu miastach. W Victorii nie było inaczej i widać to już było na pierwszy rzut oka.

IMG_20150815_091815426

Tego dnia zaplanowane były w Victorii liczne atrakcje między innymi uliczna procesja, pokaz fajerwerków, a także wyścig 200  koni, chyba także osiołków, wśród których mieszkańcy obstawiają swoich faworytów. Nam wyścig się podobał, ale bez rewelacji, u miejscowych natomiast wywoływał spore emocje ( nie obejrzałyśmy całości, trwały mniej więcej 4 h ).

W Victorii ( równolegle funkcjonuje jej stara nazwa Rabat ) na szczególną uwagę zasługuje twierdza Citadell. Oczywiście w przeszłości, pełniła ona funkcje ochronne dla okolicznych mieszkańców, Najważniejszym zabytkiem na jej terenie jest Cathedral of Assumption. Mieszczą się tam również: Muzeum Folkloru, Archeologiczne, Historii Naturalnej oraz stare więzienie. Z okazji święta bilet do tych wszystkich muzeów kosztował jedynie 2 euro, z czego z chęcią skorzystałyśmy.

Drugi wieczór na Gozo spędziłyśmy w  Marsalforn, które określiłabym jaką uroczą nadmorską miejscowość. Jest w niej oczywiście mała, ale kamienista plaża, liczne restauracje oraz bary.

IMG_20150816_191911295

DZIEŃ 9

Na kolejny dzień miałyśmy bardzo ambitne plany, gdyż chciałyśmy przejść 12 km pieszo wzdłuż wybrzeża i dojść do niewątpliwie największej atrakcji Gozo, czyli AZURE WINDOW. Jednak po wyjściu z pensjonatu okazało się, że niebo jest zachmurzone, a wkrótce zaczęło kropić. Musiałyśmy, więc zmienić plany i udałyśmy się do Victorii, a tam rozpadało się jeszcze bardziej, więc postanowiłyśmy wybrać się do naszego celu autobusem. Po drodze jednak zrobiłyśmy sobie mały przystanek na zobaczenie i zwiedzenie najważniejszej świątyni na Gozo, czyli BASILICA TA’PINU.

IMG_20150816_113945750_HDR

Na wszystkich zdjęciach przedstawiających Azure Window na Gozo ujrzeć można tłumy turystów, tego dnia (dziwne) tak jednak nie było. Kompletnie przemoczone próbowałyśmy mimo wszystko docenić piękno otaczającej nas okolicy. Tym bardziej, że czytałam, że nie wiadomo  jak długo jeszcze będzie można podziwiać tą niezwykłą formację skalną powstałą w wyniku erozji wapienia. W czerwcu 2012 roku miało miejsce częściowe zawalenie Azure Window i najprawdopodobniej w przyszłości całość ulegnie zawaleniu.

IMG_20150816_133129678_HDR

Niesamowity błękit nieba zlewający się z morzem i kontrastujący z surowością skalnych budowli sprawia, że bez problemu można zakochać się w tym miejscu. Jeśli Azure Window wydaje się znajome to może widzieliście je w którymś z następujących filmów lub seriali: Zmierzch tytanów (1981), Hrabia Monte Christo (2002), Odyseja (1997) oraz Gra o tron (2011). Przy słonecznej pogodzie miałyśmy zaplanowane spędzić w okolicy Azure Window całe popołudnie, jednak z powodu uporczywie padającego deszczu zmieniłyśmy zdanie, a mając do autobusu prawie półtorej godziny musiałyśmy znaleźć jakieś miejsce, które choć trochę nas osłoni.  Do wyboru były: restauracja ( zdecydowania nie na naszą kieszeń, a poza tym mocno okupowana ), bar ( na nasza kieszeń, ale praktycznie nie dający osłony), toalety oraz mały kościółek. Wybór nie wiem, czy oczywisty, ale padł na to ostatnie miejsce 🙂

Okolica Azure Window Gozo.

IMG_20150816_125810003

Jak dowiedziałyśmy się następnego dnia od właścicielki naszego pensjonatu, taka pogoda jaka przytrafiła nam się przy zwiedzaniu największej atrakcji Gozo Azure Window zdarza się mniej więcej raz na 50 lat (trzeba mieć prawdziwe szczęście !).

DZIEŃ10

Po drodze na lotnisko czekał nas jednak jeszcze krótki przystanek w Valletcie w celu zakupu pamiątek. W innych miejscach w któryś byłyśmy nie było tego typu sklepów, nie licząc tych sprzedających wyroby z tutejszego szkła. I tutaj dobra rada: w większości przypadków im dalej od głównej ulicy Republica tym taniej. Aby kupić kilka drobiazgów nieźle się nachodziłyśmy porównując ceny, gdyż w jednym sklepie magnesy były tańsze, ale droższe pocztówki. Największą różnicę cenową zauważyłyśmy na  buteleczkach likierów różnych smaków i wynosiła ona aż 3,4 euro.

pamiatki

Malta pożegnała nas pokazem fajerwerków, które są na niej niezwykle popularne, o czym może świadczyć między innymi organizacja Międzynarodowego Festiwalu Fajerwerków pod koniec kwietnia w stolicy Valletcie, ale także w Marsaxlokk i Mellieha. Pokazy wyrobów pirotechnicznych wiążą się Zakonem Kawalerów Maltańskich, którzy w ten sposób świętowali nie tylko swoje zwycięstwa, ale także istotne wydarzenia, między innymi wybór nowego papieża.

PRAKTYCZNIE:

  • Jak dostać się na Comino ? Na wyspę można dostać się zarówno z Gozo jak i samej Malty z portu w Cirkewawie, z którego podróż promem w dwie strony kosztuje 10 euro (chętnych nie brakuje). Kupując online można zaoszczędzić 1 euro. W drodze powrotnej w cenę wliczone jest zwiedzanie okolicznych zatoczek oraz jaskiń. Pierwszy rejs odbywa się z Malty o godzinie 9:30, a ostatni z Comino o godzinie 18.
  • Nasz nocleg na Malcie znajdował się w Tarxien w hostelu na ulicy Main Street bardzo blisko przystanku autobusowego. Jeśli ktoś szuka niedrogiego noclegu oraz  nie jest zbyt wymagający, co do panującego standardu mogę go szczerze polecić. W cenę wliczone jest śniadanie w formie bufetu bez żadnych ograniczeń, a niewątpliwym atutem jest  bliskość Valletty, punktu startowego wszelkich naszych eskapad, do której podróż zajmowała około 15 minut. Na Malcie, jak można się spodziewać, baza noclegowa jest szeroka, a w jej skład wchodzą: hotele, hostele, apartamenty, wille, ośrodki wypoczynkowe, a nawet dwa campingi. Jeśli w polu Twojego zainteresowania znajdują się najtańsze opcje śpiesz się szczególnie w sezonie z rezerwacją, bo nie warto odkładać jej na później.
  • Jak dostać się na Gozo ? Promy na Gozo podobnie jak na Comino odpływają z Cirkewawy. Bilet w dwie strony kupowany w kasie w holu budynku kosztuje 4,65 euro, a sama podróż trwa około 30 minut. W stronę do Gozo bilet nie jest przez nikogo sprawdzany, ale w drodze powrotnej trzeba będzie wprowadzić go do czytnika, czyli niezbędne jest jego zachowanie.
  • Wracając z Victtori spotkała nas w autobusie przykra niespodzianka albo raczej coś nieuniknionego, czyli nasz tygodniowy bilet wygasł ( miałyśmy chyba nadzieję, że będzie ważny wieczność ). Mimo tego kierowca nas przepuścił i trochę tego nadużywając taka sytuacja przytrafiła nam się jeszcze dwukrotnie. Za czwartym razem ” zmuszone ” byłyśmy zakupić bilet. Dwugodzinny dzienny bilet  kosztuje w sezonie letnim dla osoby dorosłej 2 euro i można się na nim przesiadać, ale nie można  wracać do punktu, z którego się wyruszyło. Bilet zakupuje się u kierowcy i przyjęte jest, że należy mieć odliczoną kwotę.
  • Jedzenie w knajpach na Malcie, także na Gozo nie należy do najtańszych – pizza Margarita to koszt około 6 euro, lampka miejscowego wina 3,5, a małego piwa CISK 1,9. Koszt pasty bolognese to około 7 euro, natomiast owoce morze są znacznie droższe i ich cena zaczyna się od około 12 euro. Dobrym rozwiązaniem dla fanów włoskiego jedzenia jest zakup pizzy na kawałki oferowanej prawie na każdym kroku. My często żywiłyśmy się w budkach albo barach cieszących się także dużym powodzeniem wśród lokalnej społeczności. Można w nich było kupić różnego rodzaju kanapki, tortille, hamburgery, frytki a także pizzę. Ta ostatnia  na przykład Margarita była w cenie 3 euro wielkości takiej jak w knajpie i podawana w pudełku na wynos, co było dla nas dużym ułatwieniem gdyż stanowiła  kolację, a nazajutrz obiad.
  • Nasz nocleg na Gozo znajdował się w Marsfalorn w pensjonacie na Qolla Street i był niezwykle uroczym miejscem, z bardzo troskliwą oraz serdeczną właścicielką. Gdy przyjechałyśmy pierwszy raz do naszego pensjonatu nikogo w nim nie było i dopiero po dłuższej chwili zauważyłyśmy kartki poprzyczepiane do drzwi wejściowych pod matą ze słomy . Na każdej z nich widniało nazwisko, numer wyznaczonego pokoju oraz kilka praktycznych wskazówek dla nowo przybyłych. Taka forma zameldowania zdarzyła nam się pierwszy raz i nie wiedziałyśmy dopóki nie zostałyśmy uświadomione, że kartkę przeznaczoną dla siebie trzeba koniecznie zerwać z drzwi.
  • Przebywając na Malcie, a także Gozo należy przyzwyczaić się do codziennych armatnich wybuchów (często także wieczornych). Wiążą się one oczywiście z religijnością miejscowych i w ten oryginalny sposób obchodzą odpusty – dni świętych patronów swoich licznych parafii.
  • Pamiętajcie wziąć adaptor do gniazdka, które są na Malcie trójbolcowe, czyli trybu brytyjskiego. W ostateczności, gdy zapomnicie można dokupić je w wielu sklepach na miejscu w cenie około 4 euro.
  • A takiej  firmy miałyśmy kuchenkę  w maltańskiej kuchni prawie 3000 km od domu. Ku naszemu zdziwieniu nasza gospodyni dobrze wiedziała, że Amica jest polską marką 🙂

Amica

Ostatnie spojrzenie na Maltę przez okno samolotu i nieunikniony powrót. Jeśli macie ochotę poczuć się na przepięknych plażach jak w raju, zobaczyć niezwykłe cuda natury, zjeździć autobusem w bardzo krótkim czasie cały kraj to nie pozostaje Wam  nic innego jak odwiedzenie tej niezwykłej wyspy ( której  powierzchnia jest mniejsza o 12 km2 od Krakowa ). Może spotkamy się w samolocie, gdyż z powodu niesprzyjającej pogody nie udało mi się zrealizować jednego pragnienia: stanąć na górze skały otaczającej Azure Window na Gozo 🙂

IMG_20150813_153325869

10 DNIOWE WYDATKI NA MIEJSCU:

( 1 euro równa się około 4,18 złotego polskiego sierpień 2015 rok )

  • 72  EUR nocleg w Tarxien ( hostel pokój czteroosobowy 6 nocy )
  • 54  EUR nocleg w Marsalforn ( pensjonat pokój dwuosobowy 3 noce )
  • 4, 65 EUR prom na Gozo
  • 10  EUR prom na Comino
  • 8    EUR rejs wokół Blue Grotto
  • 14,5 EUR wstęp do wioski Papaya
  • 18  EUR zakupy w Lidlu
  • 2    EUR wstęp do muzeów w ramach happy day
  • 23  EUR jedzenie na mieście ( w tym także lody )
  • 29  EUR koszt biletów autobusowych
  • 1,5  EUR koszt magnesu
  • 0,25 EUR koszt pocztówki
  • 1     EUR koszt nugatu
  • 1,5  EUR koszt kieliszka
  • 1,8  EUR koszt rękawicy kuchennej
  • 2,5  EUR koszt likieru 0,5 cl
  • 1,8  EUR wrap w KFC na lotnisku

4 thoughts on “Gozo, a wcześniej rajskie Comino.”

  1. Kasia pisze:

    Zdjęcia Comino niesamowite, zazdroszczę strasznie 😉

    1. Ola pisze:

      Nie ma czego, najlepiej samemu się tam wybrać 🙂

  2. Ania pisze:

    Bardzo dużo szczegółów, zdjęć i pomocnych informacji, które na pewno się przydadzą w podróży na Maltę. Extra wpis-czekam na więcej 😀

  3. Misty pisze:

    Hey There. I found your blog using msn. This is an extremely well written article.
    I’ll be sure to bookmark it and come back to read more of
    your useful information. Thanks for the post. Iwill definitely comeback.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *